W dniach 11–15 maja zamieniliśmy szkolne ławki na nadmorską przygodę. Grafik był tak napięty, że nawet mewy nie nadążały za nami latać!
Oto nasz ekspresowy raport z wojaży:
Poniedziałek – Pierwszy powiew bryzy:
Po dłuuugiej podróży pociągiem (przeżyliśmy!) od razu ruszyliśmy przewietrzyć głowy. Spacer po Cyplu Rewskim (zwanym Szperkiem) zaliczony – stanęliśmy w miejscu, gdzie Zatoka Pucka spotyka się z Gdańską!
Wtorek – Dzień Pełnej Parady: Zaczęliśmy od chwili zadumy przy najstarszym gdyńskim kościele św. Michała Archanioła na Oksywiu oraz spaceru po klimatycznym cmentarzu tarasowym. Potem odwiedziliśmy Akademię Marynarki Wojennej, gdzie symulator mostka nawigacyjnego i planetarium skradły nasze serca. Z bliska zobaczyliśmy też prawdziwe okręty wojenne w 3. Flotylli! Popołudnie upłynęło pod znakiem historii i relaksu: Muzeum Emigracji, Kapitanat Portu, obowiązkowe gofry (bez tego wyjazd się nie liczy!) i wjazd kolejką na Kamienną Górę. Myślicie, że byliśmy zmęczeni? Skąd! Wieczorem rozegraliśmy jeszcze zacięty mecz na pobliskim Orliku!
Środa – Gdańskie Klasyki: Ruszyliśmy na podbój Gdańska. Najpierw zaliczyliśmy naukową wizytę na Wydziale Biologii Uniwersytetu Gdańskiego, a potem ruszyliśmy na Stare Miasto. Przybiliśmy piątkę z Neptunem, podziwialiśmy Bazylikę Mariacką a Gdańsk podziwialiśmy z 82-metrowej wieży na którą prowadzi dokładnie 409 schodów oraz niesamowity Bursztynowy Ołtarz w kościele św. Brygidy. Na koniec czekała nas poruszająca lekcja historii w Muzeum II Wojny Światowej. A wieczorem? No jasne, że znowu mecz!
Czwartek – Morskie Opowieści i Akcja Regeneracja:
Kierunek: Hel! W Błękitnej Szkole wzięliśmy udział w mega ciekawych zajęciach (z sekcją ryby na żywo! ), odwiedziliśmy urocze foki w Fokarium. Dla odprężenia wskoczyliśmy do aquaparku w Redzie – zjeżdżalnie przetestowane na własnej skórze! W planach był oczywiście wieczorny mecz, ale Hel i Reda wycisnęły z nas resztki sił. Do bazy wróciliśmy tak późno, że po błyskawicznym pochłonięciu obiadokolacji od razu nastała noc… Boisko musiało nam wybaczyć – sen wygrał przez nokaut!
Piątek – Spokojny Finał: Ostatnie godziny w Gdyni łapaliśmy na Skwerze Kościuszki, kupując pamiątki dla bliskich. Zwieńczeniem wyjazdu było zwiedzanie okrętu podwodnego ORP „Sokół” typu Kobben. Potem już tylko jeden kierunek: dom!
To był niesamowicie intensywny, wyczerpujący, ale przede wszystkim MEGAPOZYTYWNY wyjazd! Wspomnienia (i piasek w butach) zostaną z nami na bardzo długo!
Wracamy zmęczeni, ale szczęśliwi.
Nie zabrakło lodów, gofrów i drożdżówek dla wzmocnienia. Podziękowania dla całej ekipy za super atmosferę i nienaganną dyscyplinę!